Unikanie Stanów Pośrednich. Andrzej Wróblewski (1927-1957) (PL/EN)


  • ISBN: 9788393582211
  • Autor: Ziółkowska Magdalena, Grzybała Wojciech (koncepcja i redakcja naukowa)
  • Dostępność: Dostępna
  • Wydawnictwo: Fundacja Andrzeja Wróblewskiego, Instytut Adama Mickiewicza i Hatje Cantz
  • Rok wydania: 2014-05-15
    Ilość stron: 752
    Oprawa: twarda
    Format: 220 x 280 mm

  • Poleć produkt

"Obraz tym się różni od pilnika, że jest w użyciu wszechstronniejszy. On potrafi wyrazić abstrakcją rewolucję. Ale nie tylko to. Potrafi, dla chcącego, ukryć w abstrakcji tyle skarbów formy i koloru, że trud zduszenia własnego śmiechu i towarzyszy, oraz trud parominutowego skupienia, opłaci się sowicie. [...] Abstrakcja nie tylko pokaże rewolucjoniście klimat jego duszy i da mu czyste, estetyczne wzruszenie; ona go swą logiką wewnętrzną umocni, swymi drażniącymi kontrastami pobudzi, swą oczywistością, wyrazistością konstrukcji – natchnie wiarą w siebie i w przyszłość!"

Andrzej Wróblewski, Jak odczuć ludzkość sztuki abstrakcyjnej, "Dziennik literacki" 1948, nr 22, s. 4.

Fragment recenzji prof. dr hab. Anny Markowskiej (Instytut Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego):
Czy biografia artysty pomaga zrozumieć jego sztukę? Szczególnie, gdy życie młodo zmarłego artysty obrosło legendą? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest prosta. Wiemy, że niektóre rodzaje sfabularyzowanych życiorysów wręcz skutecznie uniemożliwiają bezpośrednie zetknięcie się z dziełem sztuki. W przypadku książki Unikanie stanów pośrednich. Andrzej Wróblewski (1927–1957) to jednak niewłaściwie postawione pytanie, gdyż choć publikacja stara się chronologicznie przybliżyć tak twórczość, jak życie artysty, nie jest bynajmniej fabularyzowaną biografią. Czym jeszcze na szczęście nie jest? Nie jest opowieścią z ukrytą tezą, jednoznacznie składającą się w spójną całość. Jest książką do myślenia i oglądania, gdyż zestawia ze sobą reprodukcje malarstwa i fragmenty zachowanych notatek artysty, uwagi jego przyjaciół i krytyków; każda strona publikacji jest takim mocnym zestawieniem słowa i obrazu, na ogół zaskakującym, gdyż przełożenie myślenia racjonalnego na intuicję twórcy to w istocie wizualno-tekstowy traktat o tym, jak powstaje sztuka. Traktat, który wiele wyjaśnia, ale też ocala zagadkę twórczości, jej niejasne źródła i niespodziewane inkarnacje. [...] Książka wraca do rudymentów: stara się ponownie przedstawić nam młodego malarza, który do Krakowa przyjeżdża z Wilna i nie widzi możliwości podporządkowania się tym koncepcjom sztuki, które powstawały w gronie przyjaciół w podziemnym Krakowie podczas okupacji. Jest gniewnym, zranionym przybyszem, zdesperowanym by szukać własnej drogi w sztuce, bez żadnych kompromisów. By na nowo ukazać postać już dobrze znaną, trzeba było podjąć się trudnego i wieloaspektowego zadania: oddzielenia narosłych mitów od twardego czytania źródeł, zrewidowania stanu wiedzy o artyście. Książka robi to na wielu poziomach, zaczynając od spraw najprostszych, wręcz rudymentarnych – zbiera rozproszone oeuvre artysty, dokonuje pomiarów obrazów, bada ich odwrocia dokonując zaskakujących odkryć, porównuje obrazy by skorygować wątpliwe datowanie i odróżnić datowanie pewne od przybliżonego, dokonuje transkrypcji rękopisów, wprowadza specjalny zapis tytułów odróżniający tytuły autorskie od tych nadawanych pracom po śmierci artysty. Jednym słowem, każda praca zyskała na nowo swój status – gdyż wiedza o każdym dziele została zweryfikowana. Ponadto, prace plastyczne pokazywane są w kontekście myśli teoretycznej artysty, jego spostrzeżeń oraz niezwykle osobistych recenzji bieżącego życia kulturalnego, a także dość obfitej korespondencji. W ten sposób nakreślona została nie tylko rama dla jego twórczości, ale także horyzont jego artystycznych aspiracji. Sumienne wczytanie się w notatki zostawione w jego kalendarzykach, a także sięgnięcie do prywatnych archiwów, w których ciągle jeszcze – jak się okazało – znajduje się wiele nieznanych pamiątek, przybliży realia: Wróblewskiego twarde stąpanie po ziemi. Pojawią się ponadto reprodukcje prac zaginionych, ale również niemal cudownie po wielu latach odkrytych, a zidentyfikowanych po niespodziewanym odnalezieniu starych negatywów z reprodukcjami prac. Z kolei ciekawe analizy konserwatorskie dają wgląd w „kuchnię” malarską, rzeczowe analizy historyczne dotyczące konkretnych przedstawień pozwalają na trzymanie się ówczesnych uwarunkowań. Nie pomięto nawet kolegów z roku artysty (wraz z ich podobiznami), prób dotarcia do ważnych artystycznych imprez, w jakich uczestniczył artysta, a w ich ramach do reprodukcji nieznanych szerzej prac malarskich Andrzeja Wajdy – kolegi z ASP, który stał się później współzałożycielem tzw. Polskiej Szkoły Filmowej. Dokonano pionierskich rekonstrukcji różnych wystaw (w tym m.in. głośnego pokazu w salonie „Po Prostu”), znanych dotąd jedynie z lakonicznych wzmianek.